Gwiazdy międzywojennego kina w Piotrkowie

Nie tylko Eugeniusz Bodo odwiedził Piotrków. W latach 30. minionego wieku prastary trybunalski gród przeżył niemal najazd największych filmowych gwiazd ówczesnego polskiego kina. Do sali im. Kilińskiego (dziś Miejski Ośrodek Kultury ) na gościnne występy „wpadali” między innymi komik Stanisław Sielański, piękna blondynka Ina Benita czy roztańczona Loda Halama. Jakby tego było mało z „Dziennikiem Piotrkowskim” współpracowała wielbiona przez wszystkich Jadwiga Smosarska.

Sala imienia Kilińskiego
Sala imienia Kilińskiego

Kino w latach trzydziestych stanowiło ulubioną rozrywkę Polaków. W owym okresie nad Wisłą było dwa razy więcej sal kinowych niż obecnie (w samym Piotrkowie były trzy kina stałe – „Czary”, „As” i „Roma” oraz kino objazdowe „Raj”). X Muza dawała aktorom ogromną popularność. I choć często bywali krytykowani przez dziennikarzy i recenzentów za nazbyt manieryczną, nienaturalną grę, czy popis „wulgarnego wampiryzmu” w scenach miłosnych, zachwytom publiczności nie było końca. Pierwsze wielkie gwiazdy filmu polskiego, kochane i niemalże czczone, były w okresie międzywojennym rodzimym uosobieniem bajki o Kopciuszku. Nic więc dziwnego, że każdy ich publiczny występ wzbudzał ogromny entuzjazm wśród zwykłych śmiertelników, a pojawienie się w  na ulicy doprowadzało do zbiorowej histerii tłumy przechodniów.

Piotrkowianie również nie szczędzili wyrazów uwielbienia swym idolom. Wyraz temu dali w 1938 roku, kiedy to nasze miasto było świadkiem  scenicznych występów największych sław ówczesnego polskiego kina. Bodo, Sielański, Benita, Halama to nazwiska znane do dziś także poza granicami kraju.

Ponieważ historię przyjazdu w tamtym okresie do Piotrkowa Eugeniusza Bodo już opisywaliśmy na piotrkowfilmowy.pl w tym tekście skupimy się więc na odwiedzinach jego nie mniej słynnych kolegów po fachu.

Późną wiosną 1938 roku, a dokładnie 1 czerwca w Piotrkowie wraz z zespołem teatru sosnowieckiego bawił Stanisław Sielański (1899-1955). W okresie międzywojennym Sielański uchodził za etatowego aktora drugoplanowego polskiej kinematografii. Nie był amantem, jednakże role które odtwarzał na dużym ekranie przyniosły mu sympatię szerokiej rzeszy publiczności. Najbardziej pamiętne to Lamus z „Romeo i Julci” (1933), Dudko w „Manewrach miłosnych” (1935), Hipek w „Będzie lepiej” (1936), czy Jarząbek z „Zapomnianej melodii” (1938). Łącznie w latach 1930-1939 jego nazwisko pojawiło się w czołówce 48 polskich produkcji. Zaś filmowe powiedzonka na stałe przeszły do języka ówczesnej ulicy.

„Jestem pies na ładne kobity, ale żarcie też ubóstwiam” czy „Faktycznie byłem brunetem, ale rozjaśniłem sobie ten…no… horyzont”

W Piotrkowie Sielański wystąpił w farsie pt. „Hiszpańska mucha”. Na scenie partnerowali mu Z.Duranowska, J.Mierzyński i H.Tańska. Dwa przedstawienia w sali im. Kilinskiego, o godz.17.30 i 20.30, odbyły się przy pełnej widowni. Nazajutrz piotrkowskie gazety donosiły, iż pojawienie się Sielańskiego w Piotrkowie wzbudziło powszechną sensację i wywołało owacje, jakich nie szczędziły mu setki jego wielbicieli.

Stanisław Sielański
Stanisław Sielański

Bez wątpienia szybsze bicie serca wśród męskiej części piotrkowskiej publiczności wzbudził występ Lody Halamy (1911-1996) z siostrami. Najpiękniejsze i najbardziej roztańczone nogi ówczesnej Rzeczpospolitej zawitały do Piotrkowa 16 czerwca 1938 roku, tuż po amerykańskim tournee. Halama w historii polskiego kina zapisała się jako niezwykle utalentowana tancerka i aktorka. Jej taniec na kieliszku szampana we ww. komedii „Manewry miłosne” (1935) wzbudził zachwyt nawet w Buffallo w USA. W sali im. Kilińskiego o 20.30 piotrkowianie mogli podziwiać Halamki, jak nazywano trzy siostry, w trzech różnych repertuarach tanecznych. Ena zaprezentowała tańce amerykańskie, Alicja, uosobienie wiosennego romantyzmu, pokazała się w tańcach nastrojowych, zaś Loda największa gwiazda tego wieczoru, była jak napisali następnego dnia dziennikarze, niczym dynamit, fajerwerk i inne materiały wybuchowe.

Loda Halama
Loda Halama

Ina Benita (1912-1944) była atrakcyjną brunetką z kresów, która rozjaśniła włosy na platynowy blond i uchodziła za aryjską piękność nie tylko w kraju. Przez powojenne lata panowało przekonanie, że jej artystyczny pseudonim był odzwierciedleniem faszystowskich sympatii (zwłaszcza do Benito Mussolliniego), w rzeczywistości Benita była drugim imieniem aktorki nadanym jej podczas chrztu. Ina Benita to tak naprawdę Janina Benita Florow-Bułhak. W trakcie hitlerowskiej okupacji pracowała w teatrach jawnych w Warszawie, ponieważ jeszcze przed wybuchem wojny przyjaźniła się z Igo Symem, austriackim aktorem, który w latach 30. zrobił filmową karierę nad Wisłą, a później okazał się agentem Abwehry, sugerowano, że kolaborowała z okupantem. Dowodów na jej zdradę nie znaleziono, natomiast Syma zastrzelono z wyroku Związku Walki Zbrojnej. Informacje o dalszych losach aktorki do dziś nie są sprawdzone. Na pewno wiadomo, że zakochała się z wzajemnością w oficerze Wehrmahtu, i że para oczekiwała dziecka, niemniej  Benita za ten romans trafiła na Pawiak, a jej ukochany na front wschodni. Zwolniona z więzienia 31 lipca 1944 roku miała wejść podczas Powstania Warszawskiego wraz z czteromiesięcznym synkiem na ręku do kanałów i zginąć w nich. Ci, którzy widzieli ją ostatni raz żywą, mówili później, że w niczym już nie przypominała piękności sprzed 1939 roku, znanej m.in. z obrazów „Przybłęda” (1933), „Jaśnie pan szofer” (1935), „Gehenna” (1937) czy „Serce matki” (1938). Jednakże 16 listopada 1938 roku w Piotrkowie nic jeszcze nie zapowiadało tragicznych wydarzeń…

Ina Benita nad Strawą pokazała się z jak najlepszej strony. Wraz z gwiazdami Teatru Malickiej z Warszawy wystąpiła w 3-aktowej komedii „Odrobina miłości”. Jej partnerem na scenie sali im. Kilińskiego był również znany z dużego ekranu (między innymi z filmu „Znachor” z 1937 roku) Włodzimierz Łoziński. Jak każdy występ stołecznych artystów, tak i ten cieszył się dużym powodzeniem wśród piotrkowian. Spektakl o godz. 20.30 był grany przy pełnej widowni i zebrał ogromne brawa.

Ina Benita
Ina Benita

Niekwestionowaną królową polskiego ekranu przed wojną była Jadwiga Smosarska (1898-1971). Niezliczone role teatralne i filmowe, najsłynniejsze to „Ksieżna Łowicka” (1932), „Prokurator Alicja Horn” (1933), „Czy Lucyna to dziewczyna?” (1935), „Jadzia” (1936) i „Barbara Radziwiłłówna” (1938), przyniosły jej sławę także poza granicami kraju. W prasie i na ulicach deklamowano : „Nasza niewinna, nasza jedyna, nasza wybrana, nasza kochana, swojska i dziarska Jadzia Smosarska”. Aktorka słynęła nie tylko z talentu i urody, ale także z niezwykłej serdeczności i uczynności. W 1938 roku „Dziennik Piotrkowski” ogłosił plebiscyt dla czytelników, w którym główną nagrodą był występ w filmie „Kłamstwo Krystyny”. Wśród 5-osobowego jury na prośbę redakcji zasiadła Smosarska. Finał zabawy był taki, że dziesięcioro piotrkowian otrzymało epizodyczne role we wspomnianym dramacie.

Jeśli chodzi o Jadwigę Smosarską to nie było jej pierwsze spotkanie z mieszkańcami Piotrkowa. W grudniu 1931 roku aktorka gościła na występach scenicznych i udzieliła wywiadu gazecie „Piotrkowskie ABC”, co w jej przypadku było zachowaniem niezwykłym, gdyż nie lubiła tego typu artystycznych obowiązków.

Jadwiga Smosarska
Jadwiga Smosarska

Tekst: Agnieszka Warchulińska

Zdjęcia: Wikimedia Commons, domena publiczna, data dostępu 05.08.2018

Źródła:

  1. Warchulińska „Piotrków między wojnami. Opowieść o życiu miasta 1918-1939”, Łódź 2012
  2. „Dziennik Piotrkowski” 1938
  3. „Piotrkowskie ABC” 1931
  4. Janicki „W starym polskim kinie”, Krajowa Agencja Wydawnicza 1985

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *