Stanisław Różewicz – O Piotrkowie i sztuce tworzenia filmu

Stanisław RóżewiczStanisław Różewicz, wielki reżyser i scenarzysta lata okupacji spędził w Piotrkowie, gdzie ukrywała go zaprzyjaźniona rodzina. W jednym z domów przy ul. Reymonta składał swą przysięgę żołnierza AK. Po wojnie wielokrotnie wracał do Piotrkowa, by nakręcić tu kilka ze swych filmów i by spotykać się z publicznością. Ostatni raz gościł w trybunalskim grodzie we wrześniu 2004 roku.

Nieprzerwanie od 2008 roku październik jest miesiącem, w którym w Radomsku, rodzinnym mieście braci Różewiczów – Janusza, Stanisława i Tadeusza – odbywa się Różewicz Open Festiwal, interdyscyplinarne wydarzenie artystyczne skierowane do młodych, w ramach którego odbywają się pokazy filmowe, teatralne, koncerty muzyczne i wystawy plastyczne. Wszystkie oczywiście inspirowane twórczością Różewiczów. Niewielu jednak wie, że najmłodszy z braci, Stanisław Różewicz, reżyser i scenarzysta, laureat między innymi nagród na MFF w Wenecji i w San Sebastian, Złotych Lwów oraz wyróżnienia FIPRESCI był związany z Piotrkowem Trybunalskim, zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Ostatni raz gościł w trybunalskim grodzie w 2004 roku z okazji zorganizowanego tu wówczas festiwalu „Mistrzowie Filmu Polskiego”. Miłośnicy polskiej kinematografii mieli wtedy okazję spotkać się z wielkim reżyserem i wspaniałym scenarzystą. Wizytę artysty poprzedziła projekcja jego filmów, takich jak: „Świadectwo urodzenia” (1961), „Westrplatte” (1967), „Drzwi w murze” (1973), „Ryś” (1981) oraz dokumenty o bardzo osobistym wydźwięku – „Nasz starszy brat”, „Kinema” i „Żywe obrazy”.

„Piotrków oprócz urody piotrkowianek ma wspaniałą topografię. Jest miastem bardzo fotogenicznym jeśli chodzi o perspektywę i jakość obrazów. To co zostało jeszcze z jego historii- budynki, ulice- nie zostało w pełni wykorzystane przez twórców filmowych…”

Stanisław Różewicz – przez lata przylgnęła do niego opinia człowieka z innej epoki. Cichy, spokojny, zawsze jakby na uboczu. W rzeczywistości był mężczyzną niezwykle elokwentnym, z ogromnym poczuciem humoru i manierami angielskiego dżentelmena. Nawet w starszym wieku refleksu i wiedzy mógł mu pozazdrościć niejeden dwudziestolatek. Urodził się w 1924 roku w Radomsku, wielokrotnie jednak przebywał w Piotrkowie. Przedostatni raz w 1989 roku, ostatni we wspomnianym 2004 roku. Powiedział wówczas: – Pierwszy raz byłem tu 60 lat temu w czasie okupacji. Przyjechałem wtedy do Piotrkowa zobaczyć się z Januszem, starszym bratem, oficerem polskiego wywiadu, ukrywającym się w tym mieście w domu zaprzyjaźnionej z nami rodziny. Przyjechałem, bo musiałem wyjechać z domu i nie miałem gdzie się podziać. Zostałem zawiadomiony przez Janusza, żeby przyjechać do Piotrkowa, a on mnie wtedy popchnie dalej w teren. Wtedy też po raz pierwszy zobaczyłem piotrkowski dworzec od środka. Zapamiętałem też tą wysoką wieżę…
Jak się później okazało piotrkowski dworzec tak mocno zapadł w pamięć Stanisława Różewicza, że po wojnie nakręcił tu zdjęcia do trzech swoich filmów – dwóch pełnometrażowych – „Świadectwo urodzenia” (1961) i „Echo” (1963) – oraz krótkometrażowego – „Piwo” (1965).

„Kiedy spacerowałem dziś po piotrkowskiej Starówce stwierdziłem, że jakby obraz i topografia tego miasta w dużym stopniu zatarły mi się. Wiadomo dziesiątki lat mnie tu nie było. Dzisiaj jakbym zobaczył Piotrków po raz drugi.”

Każdy pobyt w Piotrkowie był dla reżysera, jak mówił, spotkaniem po latach z bratem, który jako żołnierz Polski Podziemnej oddał swe życie za ojczyznę. – Jak się przyjeżdża po tylu latach w takie miejsce, z którym się zetknęło we wczesnej młodości to nasuwają się człowiekowi takie różne refleksje. Taka pierwsza myśl, jak przyszła mi dziś tutaj do głowy, związana była z pobytem mego brata w tym mieście. Chodząc po Starówce myślałem jakimi ulicami on chodził, jakie miejsca poznał… To takie niemal metafizyczne zetknięcie się z Januszem po latach rozłąki. Dla mnie i dla Tadeusza Janusz jest wciąż żywy. Zawsze mówiłem i ciągle powtarzam, że bliscy żyją tak długo, jak długo żyje nasza pamięć o nich.
Niewielu wiedziało, że właśnie w Piotrkowie Stanisław Różewicz złożył swą przysięgę żołnierza AK. Miało to miejsce w jednym z domów przy ulicy Reymonta. Po wojnie, po zdanej maturze przyszły reżyser wyjechał z Piotrkowa do Łodzi, by zacząć tam asystenturę przy realizacji pierwszych polskich filmów. Bakcyl filmowy, którym zaraził go brat Tadeusz, dał o sobie wyraźnie znać. On też powiódł go prostą drogą do zawodu reżysera.

„80 % polskich filmów jest złych, 80% filmów światowej kinematografii prezentuje niski poziom. Brakuje wyrazistych postaci, brakuje wartości i głębszych przesłań. Zapominamy, że film a przemysł filmowy to dwie różne rzeczy.”

Goszcząc na piotrkowskim festiwalu Stanisław Różewicz nie ukrywał swego stosunku do ówczesnej sytuacji w polskim filmie. – Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że filmy robione za mojej młodości to były dobre filmy – mówił. – Polskie filmy w tamtym okresie funkcjonowały i były obecne na ekranach w świecie. A teraz ich nie ma, nie ma polskich filmów w świecie, nie ma na festiwalach filmowych, nie ma w obiegu w kinach za granicą. Jeśli w jakimś kinie, na jakimś przeglądzie pojawi się tytuł bądź dwa, jednego czy drugiego reżysera to wszystko. Straszna bieda pojawiła się w polskim kinie i trudno nam z tego dołka wyjść. Oczywiście na ten stan składa się szereg przyczyn…
Pytany o to, jak zaradzić takiej sytuacji, wyjaśniał: – Potrzeba nam dobrych scenariuszy z barwnymi bohaterami, a nie z nijakimi postaciami. Miałem to szczęście, że mogłem liczyć na brata Tadeusza, który pozwalał mi niekiedy filmować to co napisał. Po drugie ważne jest, by filmowy obraz zawierał w sobie jakąś tajemnicę, której rozwiązania nie podajemy na ekranie. Tylko w taki sposób można zmusić widza do myślenia, zaintrygować. Ważni są też aktorzy, a tych naprawdę dobrych w polskim kinie brakuje.

„Reżyser to zawód, który wymaga dużej odporności i fizycznej i psychicznej.”

Pomimo krytycznej opinii o rodzimej kinematografii pierwszej dekady XXI wieku Różewicz nie zniechęcał młodych, chcących podążyć jego drogą. Przestrzegał ich jednak przed trudami tego niełatwego zawodu, mówiąc iż jest on przeznaczony nie dla tych, co interesują się filmem, a dla tych, którzy czują potrzebę ich tworzenia. Otwarcie przyznawał, że nie kończył żadnej szkoły filmowej. To, co zdobył w swym zawodzie było wynikiem wieloletniej praktyki. – Przez długie lata uczyłem się tego, na czym polega kręcenie dobrego filmu. Jakie elementy składają się na to, że film może być udany i ludzie będą go chcieli oglądać. Oczywiście to są cechy charakteru tego, który ten film robi i skala jego umiejętności pracy z ekipą. Bo w takiej ekipie jest 50-60 nazwisk i z każdą z tych osób trzeba rozmawiać w inny sposób. Czasem są to osoby, które przydają wartości temu, co się robi, a czasem jest to zbiór małp, gdzie każda małpa jest indywidualnością i ciągnie w swoją stronę. (…) Główne zadanie reżysera polega więc na tym, by zgarnąć to zbiorowisko w kierunku realizacji takiego filmu jaki on sobie wymyślił. Ale bez dobrej, zgranej ekipy nie powstanie żaden film.

„Romuś Polański – taki wysoki jak ten stolik, KOBOL na niego mówili.”

W latach 1967-1968 i 1972-1980 Stanisław Różewicz kierował Zespołem Filmowym „Tor”, którego był także założycielem. To spod jego ręki wyszły takie sławy jak Krzysztof Zanussi, Edward Żebrowski, Antoni Krauze czy Filip Bajon. Co ciekawe niewielu pamięta do dziś, że reżyser ten był również nauczycielem Romana Polańskiego w Łódzkiej Filmówce. Na spotkaniu w Piotrkowie nie zabrakło jednak anegdot związanych i z tym faktem. Różewicz tak wspominał przyszłego zdobywcę Oskara: – Romuś od początku był dobry, bardzo pracowity i utalentowany. Pamiętam zawsze przynosił scenopis, bardzo dokładnie opracowany, każdy kadr miał rozrysowany na kartonie. Jednym z wykładowców był wtedy w Łódzkiej Filmówce scenograf Anatol Radzinowicz, wysoki, postawny mężczyzna. Polański lubił się z nim kłócić. A ponieważ chciał być z nim twarzą w twarz, na jednym poziomie, więc wskakiwał na krzesło. Radzinowicz wtedy zachodził go z tyłu i zmuszał w ten sposób do karkołomnych ewolucji na tym krześle.

„Konrad Nałęcki – bardzo przyzwoity człowiek. Chciał być malarzem a został reżyserem.”

Podczas pobytu w Piotrkowie reżyser wspominał także Konrada Nałęckiego, bliskiego kolegę jego brata Janusza, jeszcze z czasów podchorążówki. O reżyserze „Czterech pancernych i psa” powiedział między innymi: – Konrad jako reżyser miał za mało siły przebicia, przebicia jeśli chodzi o tematy, które chciał realizować. Ale tak to już jest, że delikatne natury mają określone trudności.
Tym, co bez wątpienia zaskoczyło wszystkich uczestników spotkania z reżyserem w Piotrkowie był fakt, iż Stanisław Różewicz świetnie pamiętał wszystkie osoby, z którymi przyszło mu współpracować. Począwszy od aktorów i scenarzystów po rekwizytorów. Mówił: – Wszyscy oni są obecni w mej pamięci…

Wybrana filmografia Stanisława Różewicza:
• „Trudna miłość” (1954)
• „Trzy kobiety” (1957)
• „Wolne miasto” (1958)
• „Miejsce na ziemi” (1959)
„Świadectwo urodzenia” (1961)
• „Głos z tamtego świata” (1962)
• „Echo” (1963)
• „Piwo” (1965)
• „Piekło i niebo” (1966)
• „Westerplatte” (1967)
• „Samotność we dwoje” (1968)
• „Romantyczni” (1970)
• „Szklana kula” (1972)
• „Drzwi w murze” (1973)
• „Opadły liście z drzew” (1975)
• „Pasja” (1977)
• „Rys” (1981)
• „Pensja pani Latter” (1983)
• „Kobieta w kapeluszu” (1985)
• „Anioł w szafie” (1987)
• „Nocny gość” (1989)

Nagrody filmowe:
1960 – „Miejsce na ziemi” MFF w San Sebastian, nagroda Hiszpańskiej Szkoły Filmowej
1961 – „Świadectwo urodzenia” MFF dla Dzieci i Młodzieży w Wenecji, Grand Prix Lew św. Marka
1961 – „Świadectwo urodzenia” MFF dla Młodzieży w Cannes, Grand Prix Jury Młodzieżowego i wyróżnienie FIPRESCI
1967 – „Westerplatte”, MFF w Moskwie, Srebrny Medal; „Syrena Warszawska” Polskiej Krytyki Filmowej
1975 – „Opadły liście z drzew”, FPFF w Gdańsku (dziś Gdynia) I nagroda główna na
1978 – „Pasja”, FPFF w Gdańsku, Grand Prix
1985 – „Kobieta w kapeluszu”, MFF w Moskwie, Srebrny Medal; FPFF w Gdańsku Złote Lwy Gdańskie

Materiał powstał we współpracy z Filmoteką Narodową

Tekst: Agnieszka Warchulińska
Zdjęcia: Janusz Kubik/ Filmoteka Narodowa

Materiały:
1. A. Warchulińska „Piotrków Filmowy”, Piotrków Trybunalski 2011
2. M. Hendrykowski „Stanisław Różewicz”, Poznań 1999
3. „Historia filmu polskiego” t.4, pod red. J. Teoplizt, Warszawa 1966,
4. S. Zawiślański, „Spotkanie ze Stanisławem Różewiczem”, www.reymont.pl
5. „Tydzień Trybunalski” 2004