To Andrzej Wajda kręcił w Piotrkowie pierwszy zagraniczny film

Andrzej Wajda
Andrzej Wajda

Filmem „Biesy” Andrzej Wajda wprowadził Piotrków do międzynarodowego świata filmu. Piotrków w tym obrazie zagrał prowincjonalne miasto rosyjskie około 1870 roku, w którym grupa młodych, fanatycznych rewolucjonistów przygotowuje powstanie. W rolach głównych wystąpili między innymi Jerzy Radziwiłowicz, Lambert Wilson, Omar Sharif oraz Jean-Philippe Ecofffey.W niedzielę wieczorem, 9 października 2016 roku, zmarł Andrzej Wajda. Jeden z najznakomitszych polskich reżyserów, znany i podziwiany na całym świecie, laureat licznych nagród na międzynarodowych festiwalach, w tym statuetki Oskara za całokształt twórczości, dwukrotnie pracował na planie filmowym w Piotrkowie. To on zapoczątkował międzynarodową karierę Piotrkowa na wielkim ekranie. W Piotrkowie też, a nie gdzie indziej, odnalazł ducha francuskiej stolicy z początku dziewiętnastego wieku, kiedy realizował zdjęcia do „Pana Tadeusza”. W młodości przyjaźnił się także z piotrkowianinem, reżyserem Konradem Nałęckim.

– Pamiętam, że kiedy wszedł tutaj do naszej biblioteki był bardzo konkretny i bardzo energiczny. Wiedział dokładnie, czego chce i czego potrzebuje. Sam wszystko załatwiał z dyrekcją – wspomina spotkanie z Andrzejem Wajdą Renata Wojtczak, dyrektor piotrkowskiej Miejskiej Biblioteki Publicznej.

Właśnie na dachu piotrkowskiej synagogi, w której mieści się miejska biblioteka, na części budowli stojącej przy ulicy Wojska Polskiego, reżyser pod koniec maja 1987 roku realizował zdjęcia do francuskiej produkcji „Biesy” według powieści Fidora Dostojewskiego. – Zostałam oddelegowana do pomocy ekipie filmowej przez dyrekcję biblioteki – mówi Renata Wojtczak – dla asekuracji używali lin i sznurów. Nie widziałam, co się dzieje na dachu. Gdy kręcono ujęcia, byłam w magazynie czasopism i widziałam wchodzących i wychodzących oraz to, co wnosili. W naszej bibliotece pojawił się francuski aktor Lambert Wilson i inni, ale konkretnych nazwisk nie pamiętam, choć kilkoro z nich siedziało ze mną przy stoliku w magazynie czasopism. Rozmawiali po francusku. Ja z kolei, jako młoda dziewczyna, choć uczyłam się tego języka, byłam tak bardzo onieśmielona ich obecnością, że nie zdobyłam się na odwagę, by z nimi porozmawiać. Proszę zrozumieć Wajda wielki artysta i wspaniały reżyser, wielcy aktorzy i duża ekipa to niecodzienni goście w Bibliotece.
Obok dachu Miejskiej Biblioteki reżyser do roli filmowych plenerów wykorzystał również staromiejskie uliczki wokół kościoła oo. Jezuitów. Ostateczny efekt był dość zaskakujący. – Kiedy obejrzałam film, nieco się zdziwiłam – wspomina Renata Wojtczak – bowiem na ekranie wyglądało to tak, jakby Jerzy Radziwiłowicz biegł po dachu budynku, który stoi gdzieś obok kościoła jezuickiego. Tak to sprytnie zmontowano.
Filmowe „Biesy” odbiły się głośnym echem na Zachodzie, między innymi na MFF w Berlinie. Kanadyjscy krytycy filmowi chwalili obraz za bogactwo ścieżki dźwiękowej i za kwestie dialogowe. Zachwyt wzbudziła również jakość zdjęć autorstwa Witolda Adamka, zwłaszcza gra kontrastów świetlnych i oryginalność scenografii. Wajda zapytany, dlaczego ten obraz nakręcił w swoim rodzinnym kraju, odpowiedział prosto: – „Bardzo chciałem robić zdjęcia do tego filmu w Polsce. Duże pieniądze, czysty interes dla naszej kinematografii”.
„Biesy” były pierwszym zagranicznym filmem, jaki realizowano w Piotrkowie. Po francuskiej produkcji przyszła kolej na następne, na piotrkowskim bruku kręcili Belgowie, Amerykanie i Franco de Peňa, z pochodzenia Wenezuelczyk.

Po raz kolejny Wajda pojawił się w Piotrkowie we wrześniu 1998 roku, by nagrać… jedną minutę… a może aż jedną minutę do realizowanego wówczas „Pana Tadeusza”. Dlaczego mistrz Wajda wybrał Piotrków? Jak tłumaczył dziennikarzom, nad Strawę trafił za namową Allana Starskiego, „który po długich poszukiwaniach uznał, że podwórko kamienicy nr 1 piotrkowskiej starówki najbardziej oddaje atmosferę XIX-wiecznego Paryża.” W filmie piotrkowski plener pojawił się na dużym ekranie jako widok z okna paryskiego mieszkania Mickiewicza. Jak podkreślał reżyser, „scena trwa zaledwie minutę i nie znajdziecie jej na kartach poematu. Wymyśliliśmy ją dla potrzeb ekranizacji.” Nierówny bruk na piotrkowskiej starówce sprawił nieco problemu, ponoć Andrzej Wajda nie mógł ustawić na nim swojego reżyserskiego krzesełka. Kiedy jednak już udało się opanować sytuację, nakręcono jedną z pierwszych filmowych sekwencji „Pana Tadeusza”.

Warto przypomnieć również, że zanim Andrzej Wajda jako reżyser trafił do Piotrkowa, przez lata przyjaźnił się z piotrkowianinem Konradem Nałęckim, również reżyserem, twórcą sukcesu serialu „Czterej pancerni i pies”. Wraz z Nałęckim studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a następnie w łódzkiej Filmówce. Wspólnie realizowali etiudy filmowe, Nałęcki był nawet drugim reżyserem w słynnym filmie Wajdy „Pokolenie”. Obaj planowali nawet nakręcić film rysunkowy…

Tekst: Agnieszka Warchulińska
Foto: Marek Szymański, YoAnna