Tomasz Karolak oczarowany piotrkowską Starówką

Tomasz KarolakTomasz Karolak, jeden z najpopularniejszych obecnie polskich aktorów, za sprawą ekipy filmowej i scenariusza komedii „Listy do M. Czas niespodzianek” spędził na planie w Piotrkowie aż 4 dni. Od poniedziałku 27 lutego do czwartku 2 marca br. aktora można było spotkać na piotrkowskiej Starówce, gdzie między innymi powstawały zdjęcia do filmu. Już pierwszego dnia pracy filmowców Tomasz Karolak dał się poznać jako sympatyczna i bardzo otwarta osoba. Cierpliwie i z uśmiechem pozował do zdjęć z każdym, kto chciał mieć fotkę z aktorem. Nie krył również tego, że piotrkowskie Stare Miasto go zachwyciło.

Z aktorem rozmawialiśmy pierwszego dnia zdjęciowego, 27 lutego.

– Panie Tomaszu dzisiaj na planie w Piotrkowie po raz kolejny wciela się pan w postać niesfornego Mikołaja?

Tomasz Karolak: – Mój Mikołaj już nie jest taki niesforny, mój Mikołaj już taki ojciec teraz się zrobił, nabiera odpowiedzialności. Natomiast oczywiście to, ze film ma trzecią część i widzowie są przyzwyczajeni do tego, to jest to jedno, a drugie to jest to, że jesteśmy w Piotrkowie. Jest to kompletnie nierozpromowane, przepiękne miasto. I przy tej okazji chciałem zaapelować do władz Piotrkowa, żeby chociaż postawiły jakąś fajną fotografię tej przepięknej Starówki gdzieś przy „Gierkówce”, jak to my mówimy potocznie, żeby ludzie tutaj zajechali wracając z weekendów czy urlopów na kawę, bo szkoda, żeby taka perła architektoniczna nie istniała. Na razie Piotrków Trybunalski, jako miasto z takimi tradycjami i bogatą historią, w takiej ogólnej świadomości nie istnieje. Nie promuje się tak, jak powinno. I to jest takie moje duże zaskoczenie, bo wjechałem tutaj w obręb Starego Miasta, ten piękny kościół oo. Jezuitów, ta Fara, ten Rynek, te pierwsze sejmy tutaj i to wszystko robi tutaj niesamowitą atmosferę. Tylko trzeba o to zadbać.

Tomasz Karolak

– Czy w tej części filmu też ma pan takie karkołomne sceny, jak w poprzednich dwóch? Czy też musi pan biegać po balkonach, spadać z dachów czy drzew?

– W tej części mniej jest biegania po balkonach, ale za to jest po pociągach. Będziemy kręcić na piotrkowskim dworcu różne takie sekwencje kiedy ja się ścigam z pociągami, mój syn wskakuje do pociągu beze mnie, więc jest taka akcja trochę nerwowa. Jest tutaj dużo dynamicznej akcji.

– Czego należałoby więc życzyć panu na tym planie filmowym?

– Dla mnie wszystko jest bardzo dobrze. Proszę zobaczyć jest zima, sztuczna, pogoda wspaniała, więc się świetnie pracuje. Kiedy zaczynaliśmy ten film w lutym były mrozy i ciężko było dwanaście godzin na zewnątrz grać, a teraz wraz z przyjazdem do Piotrkowa zrobiło się znakomicie. Naprawdę jestem zachwycony miastem.

Rozmawiała: Agnieszka Warchulińska

Foto: Agnieszka Warchulińska